„BŁYSZCZYKI DO UST MARY KAY NOURISHINE
Łączą w sobie piękny, zmysłowy połysk i niewielką dawkę koloru. Zawarte w nich ekstrakty z rącznika pospolitego, nasion soi i aloesu nawilżają i odżywiają skórę warg. Ich superlekka formuła zawiera też witaminy A i E, które pomagają chronić wargi przed szkodliwym wpływem środowiska i wolnymi rodnikami, które sprzyjają powstawaniu zmarszczek.”
[źródło:katalog Mary Kay]
Kolor: Pink Diamonds-piękny róż z drobinkami. Błyszczyk na ustach daje bardzo subtelny efekt, a drobinki delikatnie się mienią.
Konsystencja: Dość gęsta, błyszczyk odrobinę się klei, ale tragedii nie ma. Na pewno nie wysusza ust, ja mam wrażenie, że odrobinę je nawilża [usta są mięciutkie], drobinki nie są wyczuwalne na ustach.
Trwałość: Zależy z jaką częstotliwością używamy ust ;) Trwałość jest przyzwoita, błyszczyk oczywiście zjadamy podczas jedzenia albo picia, ale na ustach przez jakiś czas pozostają jeszcze delikatne drobinki.
Zapach: Bardzo przyjemny, na ustach niezbyt wyczuwalny.
Aplikator: Tradycyjny, bez problemu możemy pomalować usta.
Dostępność: Za pośrednictwem konsultantek. Mary Kay działa na tej samej zasadzie co Avon czy Oriflame.
Cena: 50 zł /7,75 ml
Golusieńkie usta ;)
A tak błyszczyk prezentuje się na ustach :)
Podsumowanie: Jest to mój pierwszy kosmetyk Mary Kay, udało mi się go wygrać w rozdaniu. Błyszczyk od pierwszego użycia bardzo polubiłam. Wspaniale podkreśla usta i fajnie się go nosi :) Chętnie wypróbowałabym inne kolory, ale cena jak dla mnie jest odrobinę wygórowana [mimo iż jestem z niego bardzo zadowolona]. Błyszczyk okazał się być miłym zaskoczeniem, bo na pierwszy rzut oka wyglądał bardzo niepozornie :)
Pozdrawiam



